Skrzatojadłospis #8

Maraton za mną, czas względnego luzu po również. Mam na myśli tylko i wyłącznie luz treningowy i jedzeniowy, bo ostatni miesiąc jest jednym z najbardziej aktywnych w ostatnich latach. Każdy weekend gdzieś w Polsce, dużo pracy i dużo rzeczy do załatwienia. Trzeba się ogarnąć, zacząć znowu bardziej szczegółowo planować posiłki. I nawet nie chodzi o to, że sobie pofolgowałam jakoś nadzwyczajnie, nie, ale z planowaniem i ogarnianiem rzeczywistości chyba nie do końca mi było po drodze ostatnio i trochę mnie to zaczyna irytować.


Wracam na dobre tory, to i jadłospis na najbliższy tydzień ogarnięty. Treningi póki co trochę bez składu i ładu, często zmieniane w zależności od pogody. Nie mam ciśnienia, żeby biegać w deszczu i wietrze, bo nie mam konkretnego celu, ale pracuję nad tym celem intensywnie.

PONIEDZIAŁEK owsianka z jabłkiem i masłem orzechowymkoktajl truskawkowy na kefirzepieczone warzywa z dorszem khaki/krótki trening biegowy, ok. 6km/sałatka z mozarellą i szynką parmeńską, grzanki WTOREK jajko sadzone, awokado, grzanki, warzywagruszka, kefirmakaron z czarnej fasoli z pieczoną papryką, pietruszką i karmelizowanymi migdałamimarchewka, pasta z bakłażana/trening wzmacniający w domu + basen/kakaowy koktajl bananowy z białkiem ŚRODA /trening siłowy górnych partii + core/kokosowa kasza gryczana z mangokanapka z szynką z indyka, warzywamakaron ryżowy, pak choi, cukinia, tofu/trenażer – interwały/jogurt z bananem i cynamonemna mieście CZWARTEK placuszki twarogowe z amarantusem, malinami i miodem/długie wybieganie, ok. 17-20 km/banan, odżywka białkowa, jogurt z płatkami kukurydzianymiwyżerka u babcizupa krem z pomidorów z parmezanem i chipsami z jarmużu PIĄTEK grzanki z awokado i łososiem, warzywakoktajl malinowy na kefirzesałatka z tuńczykiem wędzonym na zimno, gruszką i sosem wasabi, grzankamarchewka, sok pomidorowy, orzechy włoskiekanapka z pastą ze słonecznika, warzywa *Nie uwzględniam w jadłospisie ewentualnych izotoników czy węglowodanów w płynie, które zabieram np.na treningi, które robię wcześnie rano, przed śniadaniem (prawie nigdy nie ćwiczę całkiem na czczo).